Anielek - Przedszkole Niepublicznie

Relacja z 4 dnia Zielonego przedszkola 12.06.2014

Czwarty dzień przywitaliśmy wyjątkowo wypoczęci - pobudka zabrzmiała
dopiero o 8:00 i wielu z nas zastała już wybudzonych i gotowych na
przeżycie kolejnych przygód. Po krótkiej, acz intensywnej porannej
gimnastyce i smacznym śniadaniu udaliśmy się do Cyrhli by stamtąd wyruszyć
w kierunku Kopieńca. Nie byliśmy pewni dokąd uda nam się dotrzeć i w jakim
stanie stamtąd wrócić, ponieważ niebo przykryły szare chmury ciemniejące z
każdą chwilą, a znakomicie widoczne do tej pory tatrzańskie szczyty spowite
były mgłą. Nie zważając jednak na niebezpieczeństwa pełni entuzjazmu
ruszyliśmy kamienistym szlakiem przed siebie.

Przerwy w wędrówce, oprócz okazji do posilenia się, dały nam możliwość
poznania wielu ciekawostek przyrodniczo - zoologicznych. Pan Przewodnik
służył nam swoją wiedzą i doświadczeniem. I tak dowiedzieliśmy się między
innymi:

   - jaki gatunek drzew występuje głównie w tym rejonie Tatr i dlaczego tak
   wiele z nich się przewraca
   - jak wygląda powojnik i dlaczego właśnie tak się nazywa
   - czym żywi się lępiężnikowiec - świetnie wspinający się gatunek żuka
   - że malutkie żółte kwiaty licznie występujące na halach to pięciorniki
   - po czym poznać czy hala powstała w sposób naturalny czy przez
   wykarczowanie lasu
   - czym zajmował się baca, juhas i honielnik
   - w jaki sposób tłustosz alpejski zwabia owady by je zjeść
   - jak wygląda ciepłe wilgotne powietrze unoszące się do góry od strony
   Doliny Olczyskiej
   - w jaki sposób liczy się występujące w Tatrach niedźwiedzie
   - że nie sposób jest policzyć występujących w Tatrach wilków
   - oraz że nieco łatwiej niż niedźwiedzie można policzyć uczestniczące w
   wycieczce dzieci

Gdy dotarliśmy do Polany pod Kopieńcem niebo znacznie pociemniało i
poczuliśmy pierwsze krople deszczu. Mogliśmy więc wreszcie wyjąć i
rozpakować zdobywane z wielkim trudem peleryny przeciwdeszczowe. Wydawało
się że cel dzisiejszej wędrówki pozostanie poza naszym zasięgiem. Pan
Przewodnik, mówiąc o straszącym nas deszczu, był jednak zdania że "wyrok
odroczono", postanowiliśmy więc zaryzykować zdobycie Kopieńca. Roztropnie
rozdzieliliśmy się na dwie ekipy, z których jedna pozostała w obozowisku,
podczas gdy druga przypuściła atak na szczyt. Wśród mgły, chmur, i
kapiących od czasu do czasu kropel deszczu, niepewni czy zaraz nie lunie,
wspinaliśmy się krok po kroku ku górze, by wreszcie znaleźć się na
upragnionych 1320 metrach n.p.m. Tam zrobiliśmy pamiątkowe zdjęcie,
wyobraziliśmy sobie przepiękną panoramę Tatr i zeszliśmy na dół. Wyprawa
ostatecznie zakończyła się sukcesem i bez strat (jeśli nie liczyć jednego
zranionego kolana).

Po powrocie do pensjonatu, posilającym obiedzie i zasłużonym odpoczynku,
gdy chmury rozstąpiły się by ustąpić miejsca gorącemu słońcu, spotkaliśmy
się przy placu zabaw i polonezowym krokiem rozpoczęliśmy Bożą Dyskotekę.
Bawiliśmy się fantastycznie animowani przez Wodzireja - Siostrę Teresitę.
Na koniec dzieci dostały w prezencie kilkadziesiąt minut zabawy na placu
zabaw, a opiekunowie - dobrą kawę.

Kolejny dzień naszej przedszkolnej przygody możemy zdecydowanie zaliczyć do
udanych!

Opisał: p. Maciej Krysa
Zdjęcia dostępne są TUTAJ