Anielek - Przedszkole Niepublicznie

Relacja z 3 dnia Zielonego przedszkola 11.06.2014

Trzeci dzień naszego pobytu miał swój piękny początek bladym świtem, przy dźwiękach słodkiej pobudki zorganizowanej przez grupę niebieskich pt. „Hej, hej, wstawaj nie bądź leń”…

Po śniadaniu i zadziwiająco szybkiej organizacji, wspólnie z naszym przewodnikiem Panem Piotrem, wyruszyliśmy w jakże odległą podróż prowadzącą Nas poza granice Naszego kraju, do Naszych południowych sąsiadów, czyli Słowaków.

Pogoda od dwóch dni raczyła Nas swoimi letnimi walorami, podobnie było i dziś, słonecznie i dość gorąco. Podążając na południe od Zakopanego w kierunku przejścia granicznego w Łysej Polanie, mijaliśmy dwie bardzo znane miejscowości Poronin i Bukowinę Tatrzańską. Pierwszą z nich udało się przejechać bez obowiązkowego nakazu zwiedzania muzeum Lenina, jak to miało miejsce kilkadziesiąt lat temu, a w drugiej mieliśmy przyjemność podziwiać piękne drogie domy bogatych górali oraz ich pensjonaty.

Nie dojeżdżając do Łysej Polany zostaliśmy świadkami trwającej aktualnie budowy ósmego cudu świata tzn. „ ronda w środku lasu” Cool. Widać Unia Europejska nie zna granic, jeśli chodzi o pomysłowość i trafność lokalizacji inwestycji budowlanych na tych terenach.

Granicę przejechaliśmy spokojnie bez żadnych nieoczekiwanych przygód, mając na uwadze, że czasy świetności Łysa Polana, jako jedno z głównych przejść granicznych ma już dawno za sobą.

I tak w ten oto sposób znaleźliśmy się, co po niektórzy z Nas po raz pierwszy za granicąLaughing.

Po stronie słowackiej na krótkiej przerwie, obserwując ściankę byliśmy świadkami popisów umiejętności wspinaczkowych Pana Piotra, ale również jakże gibkiej i wysportowanej Siostry AmabilisLaughing.

Kierując się w stronę Jaskini Bielskiej, mogliśmy przez okna autokaru podziwiać przepiękną, zapierającą dech w piersiach panoramę Tatr tych naszych polskich w 1/3 i tych słowackich w 2\3 większości. Wysokogórskie grzbiety rozciągały się ku naszym oczom na długości 120 km i tylko bądź aż, 20 km szerokości. Mieniły Nam się w słońcu we wszystkich odcieniach zieleni z wąskimi gdzieniegdzie białymi, śnieżnymi językami. Havrań, Łomnica, Rysy, to najwyższe i najłatwiejsze do wypatrzenia z okien autokaru szczyty, oprócz Giewontu, oczywiście Cool. Podziwialiśmy również przełęcz Zdziarską, która jak to określił nasz Przewodnik, jest początkiem bądź końcem Tatr.

Po ponad kilometrowym, morderczym marszu pod górę dotarliśmy wreszcie do bram jaskini. Tu przywitał nas przesympatyczny, uśmiechnięty: Pan przewodnik wewnątrzjaskiniowy. Ubrani, w co się da i nie da, weszliśmy do krainy chłodu. Temperatura +5, widoki +1000!!!!!! Tego się nie da opowiedzieć, ani opisać. To trzeba zobaczyć i przeżyć. Przejść schodami w górę i w dół, jeszcze raz w górę i w dół, prawie, aż do samego nieba, nagrać to i pstryknąć fotki,

Uradowani podziwianiem oryginalnych stalaktytów, stalagmitów itp., opuściliśmy krainę 8 gatunków nietoperzy i udaliśmy się na zwiedzanie słowackiego miasta o nazwie Keźmarok. Spacerując wzdłuż ryneczku od Kościoła do Zamku, podziwialiśmy zabudowę, delektując się słowacką zmarzlinąCool.

Po powrocie do pensjonatu i po smacznym jak zawsze obiedzie odbyła się Letnia Olimpiada Sportowa Zakopane 2014, w której startowały 4 drużyny w 8 konkurencjach.

Opiekunowie mieli dziś również swój czas wolny, podczas gdy Nasi mali podopieczni zmagali się z Pamiętnikami PodróżnikaCool.

Trzeci dzień należał naprawdę do udanych….

Opisała: p. Blanka Woźniak

Zdjęcia dostępne są TUTAJ