Anielek - Przedszkole Niepublicznie

Msza Święta krok po kroku część 12 "Taka jest nasza wiara"

I. TAJEMNICA MSZY ŚWIĘTEJ

Taka jest nasza wiara

 



Wersję książkową Fascynującego zaproszenia można zamówić na stronie wydawnictwa „Więź”

Wierzę w jednego Boga, Ojca wszechmogącego, Stworzyciela nieba i ziemi [...]. I w jednego Pana Jezusa Chrystusa, Syna Bożego jednorodzonego, który z Ojca jest zrodzony przed wszystkimi wiekami [...]. Wierzę w Ducha Świętego, Pana i Ożywiciela, który od Ojca i Syna pochodzi [...]. Wierzę w jeden, święty, powszechny i apostolski Kościół. Wyznaję jeden chrzest na odpuszczenie grzechów. I oczekuję wskrzeszenia umarłych. I życia wiecznego w przyszłym świecie. Amen.

Któregoś roku na pielgrzymce hippisów pewien chłopak, lubujący się w prowokacjach, wyraził poważną wątpliwość co do realności istnienia subkultury „dzieci kwiatów”. Zrobiła się straszna burza. Ludzie jeden przez drugiego mówili: „ Jak to nie ma, a my kim jesteśmy? Przecież mamy swoje zasady postępowania, swoje ideały: pokój, miłość, wolność”.

Tak już jest, że ilekroć ktoś zakwestionuje ważny wymiar naszego życia, coś bliskiego sercu, stanowi to mobilizację do jasnego sformułowania zagrożonych postaw i wartości. Gdy człowiek nie jest zmuszony się bronić, nie troszczy się tak bardzo o nazywanie swoich ideałów.

W bardzo podobny sposób reagowali chrześcijanie, gdy chodzi o ich stosunek do wyznawanych prawd wiary. Dopóki nikt nie podważał ich fundamentalnych przekonań, po prostu nimi żyli. Problem zaczynał się w momencie, gdy nagle ktoś powiedział: „Nie macie racji, wierząc w Chrystusa jako Boga, bo On wcale Bogiem nie jest. Błędnie interpretujecie Pismo. Moja lektura Objawienia jest właściwsza i dobrze zrobicie, idąc za wskazaniami, które daję”. W takim momencie wszyscy czuli, że ich tożsamość jako chrześcijan zostaje zachwiana. Stawali wobec doktryny, która w ewidentny sposób podcinała korzenie Ewangelii, za którą poszli. Natychmiast zwoływano sobór, aby jednoznacznie określić postawę Kościoła wobec pojawiającego się błędu i z mocą, ogłosić wyznawaną prawdę. Trzeba było czarno na białym stwierdzić: „Taka właśnie, a nie inna, była i jest nasza wiara!” Takich historycznych momentów w dziejach Kościoła było co najmniej kilka. W niniejszy sposób powstawał krótko i jasno sprecyzowany zbiór najistotniejszych prawd wiary, który zyskał miano chrześcijańskiego Credo. Ów zbiór znalazł swoje miejsce we Mszy świętej. Z euforii, uśpienia albo rozdrażnienia wywołanego kazaniem zostajemy wyrwani wezwaniem: „Wyznajmy naszą wiarę”. Ten moment, kiedy wypowiadamy najważniejsze prawdy naszej wiary, ma nam wyznaczyć azymut wędrówki za Bogiem, który nam się objawił w Chrystusie. Dzięki Credo bowiem wiemy, jak czytać i rozumieć Pismo Święte, prowadzące nas do Zbawiciela. Otóż ten skrót wiary jest jak mapa turystyczna w górach, która wyznacza właściwe i bezpieczne szlaki. Lektura Biblii nie może doprowadzić nas do uznania, że, na przykład, Pan Jezus nie jest prawdziwym Bogiem. Ta ścieżka w górach jest zwodnicza i kończy się przepaścią.

W taki sam sposób powinniśmy odsunąć na bok wniosek z osobistej lektury Biblii, który skłaniałby nas do myślenia o więzi z Jezusem jako czymś wyłącznie prywatnym. Bo przecież: „Wierzę w Kościół święty i świętych obcowanie”. Podobnie wszystkie fragmenty Biblii powinniśmy odczytywać w świetle chrześcijańskiego wyznania wiary, które jest dla nas nieomylnym drogowskazem do Bożej prawdy.

Credo nie znalazło się przypadkiem we Mszy świętej, która jako całość jest pieśnią uwielbienia i dziękczynienia wobec Boga. Gdy bowiem uroczyście wypowiadamy słowa zawierające najważniejsze prawdy wiary, to tak jak byśmy z radością oglądali mieniący się naszyjnik z najcenniejszych pereł podarowany przez Ukochanego. Jest on znakiem naszego wybrania, potwierdzeniem miłości Pana, Jego ślubnym prezentem. Przyjmujemy ów naszyjnik z Jego rąk i, jak obdarowana kobieta, zachwycamy się jego pięknem.

Na koniec jeszcze krótka anegdota. Kiedyś pewien starszy już ksiądz tłumaczył mi dlaczego Credo następuje właśnie po kazaniu:

Bo widzisz, nawet jeśli to, co wygłosi ksiądz, gruntownie zniechęciłoby cię do pójścia za Jezusem, to masz mocny punkt oparcia: Wiara Kościoła. Kiedy kaznodzieja nagada głupot, z ulgą wyznaj: A ja jednak wierzę w Boga Ojca wszechmogącego...

Wojciech Jędrzejewski OP http://mateusz.pl/mt/wj/fz/12.asp