Anielek - Przedszkole Niepublicznie

Zielone przedszkole - dzień 4 (11.06.2015)

Czwarty dzień rozpoczął się od bodaj najgłośniejszej w historii Zielonego Przedszkola pobudki. Grupa żółta użyła ciężkiej artylerii w postaci garnków, patelni i pokrywek. Gitary w zasadzie nie było słychać. Po tak skutecznym budzeniu, porannej gimnastyce i sycącym śniadaniu udaliśmy się w góry. Tym razem autokar wiózł nas malowniczą trasą przez Poronin, Bukowinę, Głodówkę skąd rozpościerał się fantastyczny widok na Tatry. Wprawdzie szczyty, niewidoczne zza chmur, musieliśmy sobie wyobrazić, jednak panorama i tak robiła duże wrażenie.

Wędrówkę rozpoczęliśmy od Wierchu Poroniec, skąd wyruszyliśmy w górę zielonym szlakiem. Nie spiesząc się, kontemplując przyrodę oraz słuchając opowieści pana przewodnika, dotarliśmy na Rusinową Polanę. Tam, oprócz kolejnej porcji ciekawostek dotyczących historii Tatr, największą atrakcją był szałas w którym tradycyjnie wyrabiane są oscypki. Każdy przedszkolak miał okazję skosztować oscypka (do wyboru białe lub wędzone) - reakcję większości dzieci na ten rarytas wyobraźcie sobie Państwo sami. W każdym razie opiekunowie mieli nie lada ucztę (nie mogliśmy odmówić sobie także żyntycy i bundza). Przedszkolaki zdecydowanie wolały "cukierki mocy". Schodząc w dół odwiedziliśmy Sanktuarium Matki Bożej Jaworzyńskiej na Wiktorówkach, a wycieczkę zakończyliśmy w Zazadniej. Stamtąd zabrał nas autokar i zmęczonych ale szczęśliwych zawiózł do pensjonatu. A po obiedzie i krótkim odpoczynku czekała na nas jeszcze jedna nie lada atrakcja - spotkanie z muzyką i tańcem góralskim. W cudownej kameralnej atmosferze mieliśmy okazję posłuchać wykonywanej na żywo góralskiej muzyki i posłuchać opowieści o tradycyjnych instrumentach i strojach podhalańskich. Słysząc te opowieści niektóre dzieci zauważyły że ten pan jakoś tak niewyraźnie mówi. No cóż, dla wielu z nich to było pewnie pierwsze spotkanie z gwarą góralską. Poznaliśmy też kilka góralskich tańców. Chłopcy ochoczo i zadziornie odtańczyli zbójnickiego, a potem wszyscy razem ruszyliśmy do poleczki i walczyka. Żal było kończyć...

To był kolejny, intensywny i pełen atrakcji dzień. Z radością czekamy na następny :)

Opisał: Maciej Krysa