Anielek - Przedszkole Niepublicznie

Zielone przedszkole - dzień 3 (10.06.2015)

Dzień III rozpoczął się pobudką grupy Niebieskiej.  „Śpiewamy: pora wstawać!”        i „Góry otaczają piękne miasto Zakopane” rozlegało się w całym domu.  Pan Łukasz dął co sił w róg, siostry Pola i Kaja wtórowały mu na skrzypcach,                 a pozostałe dzieci stukały łyżkami. Po gimnastyce, która rozbudziła do końca wszystkich zaspanych i obfitym śniadaniu, wyruszyliśmy na wędrówkę. Cel dzisiejszego dnia był ambitny - Dolina Małej Łąki, Przysłop Miętusi, Droga nad Reglami i Dolina Kościeliska. Wyruszyliśmy około godziny 10.00,powrót planowany był na 16.00.

6 godzin wędrówki, hmm... jak to zniosą takie małe nóżki ???

Pogoda była piękna, przez większość dnia słoneczna, jednak nie było gorąco. Widoki wspaniałe, a nasze pomarańczowe czapeczki widoczne były jak trasa długa i szeroka. Można powiedzieć, że dzisiejsza wędrówka upłynęła pod znakiem kamieni i niedźwiedzia. Kamienista droga zachęcała dzieci z żyłką zbieracza do szukania co ciekawszych okazów. Z biegiem czasu plecaki stawały się coraz cięższe. Przodowała w tym Kalinka, którą najbardziej interesowały kamienie większe od niej samej :). Ola znalazła piękny kamień ze złotawymi opiłkami. Nawet przewodnik docenił znalezisko, więc  Pani Lidka z powagą zapewniała maruderów, że „im dalej, tym okazy są coraz piękniejsze”.  To zachęcało te bardziej zmęczone dzieci do dalszego wysiłku. Na postoju, gdy dzieci nabierały sił zajadając się cukierkami mocy, część opiekunów – na czele z przewodnikiem – udała się w głąb puszczy w poszukiwaniu rzadkich okazów roślin. Pan Przewodnik z takim poświęceniem podjął się tego zadania, że wpadł po kolana w wodę. W jego ślady poszłaby pewnie i Pani Ela, gdyby nie pomocne dłonie pozostałych uczestników. Na szczęście przygoda nie zepsuła nikomu humoru. Do celu na Przysłop Miętusi część  dzieci dotarła tylko dzięki temu, że miała nadzieję na spotkanie niedźwiedzia.  A tu nie było go ani za pierwszym zakrętem, ani  za kolejnym... Gdy doszliśmy do Doliny Małej Łąki (która jak powiedział Pan przewodnik jest największą łąką, hmm... ) i tu także nie było niedźwiedzia, mały Igor podsumował: „Niedźwiedź uciekł, bo robiliśmy za dużo hałasu”. Może i miał rację, bo gdy ruszyliśmy dalej, pewna  turystka odpoczywająca z nami westchnęła: „Jaka błoga cisza...”. W niektórych dzieciach odezwał się instynkt zdobywcy. Tymek na przykład po dojściu na Przysłop Miętusi (1189 mn.p.m.)  był rozczarowany, że nie zdobędziemy widniejącej w oddali turni. Bracia Celińscy wykazali się natomiast instynktem odkrywcy. W pewnym miejscu na ścieżce zauważyli strumyczek, który wypływał z małego źródełka. Od dziś źródełko to  nosi nazwę: „Anielinkowe Źródełko im. Braci Celińskich”. Warto jeszcze wspomnieć o rozmowach natury filozoficznej, których wiele odbyło się na szlaku. Jedna z nich dotyczyła wspomnianego niedźwiedzia. Jaś  obawiając się spotkania z groźnym zwierzęciem stwierdził: „Niedźwiedzia można zabić”. Ja na to: „Pan Przewodnik mówił, że niedźwiedź ucieka, jak widzi ludzi...” Jaś był jednak nieprzekonany: „ Co wybierasz – niedźwiedź zabija człowieka, czy  człowiek zabija niedźwiedzia?”.   To jednak dobrze, że hałasowaliśmy i nie musieliśmy dokonywać takich wyborów. :)

Do autobusu dotarliśmy zmęczeni, ale dzieci szybko się regenerują, więc na koniec dnia jeszcze resztę energii wykorzystały na przylegającym do naszego domu wspaniałym drewnianym placu zabaw. Wspólną gorącą modlitwą zakończył się pełen przygód III dzień naszego Zielonego Przedszkola.

Opisała: Agata Orzechowska

 

Zdjęcia można obejrzeć TUTAJ