Anielek - Przedszkole Niepublicznie

Świadectwo

ŚWIADECTWO - JEZUS W NASZEJ MAŁŻEŃSKIEJ I RODZINNEJ CODZIENNOŚCI

Od momentu kiedy zawarliśmy związek małżeński minęło już 17 lat. Dzień, w którym w sposób szczególny zaprosiliśmy Jezusa do naszego wspólnego życia, był, jest i będzie dla nas zawsze (tak staramy się to wydarzenie postrzegać) początkiem niezwykłej przygody. 21 czerwca 1997 r. – sakramentalnym ,,Tak” - pełni marzeń, cudownych przeżyć, uniesień, radości i pogody ducha, rozpoczęliśmy nowy etap życia. Do dziś, po tzw. ,,drodze” wydarzyło się bardzo dużo. Doświadczyliśmy wielu pięknych chwil. Podczas wspólnej wędrówki Duch Święty prowadził nas na ,,leśne polany”, gdzie mogliśmy odpoczywać i odczuwać Jego obecność oraz bliskość. Wśród takich momentów wspólnego małżeńskiego życia możemy wymienić chociażby dni kiedy na świat przychodzili nasi ukochani synowie: Rafał i Franciszek. Do takich radosnych spotkań z Jezusem zaliczamy też udział w różnych rekolekcjach organizowanych w Kościele podczas których nasza wiara rosła. Uczucie zachwytu i ogromnej wdzięczności kierujemy ku Jezusowi, gdy wspominamy i na myśl przywołujemy ludzi, których On stawiał na naszej drodze: od kapłanów, sióstr zakonnych po wielu świeckich przyjaciół. Wielu dał nam we wspólnocie Ruchu Światło-Życie, zarówno w oazach młodzieżowych, jak również w kręgach Domowego Kościoła. Nigdy nie zapomnimy momentów, kiedy Chrystus darował nam dobrą pracę, sprawiał, że żyliśmy dostatnio i nie musieliśmy martwić się zbyt wiele o wieleJ. W Ruchu Spotkania Małżeńskie, gdzie posługiwaliśmy przez 10 lat, Jezus uczył nas, że najważniejsza jest rodzina i małżeństwo. Przez te wszystkie lata naszego wspólnego budowania, często nieudolnego, czasem nawet prowadzonego jakby po omacku, uświadomiliśmy sobie (a raczej wciąż sobie to uświadamiamy), że Jezus kocha naszą codzienność i moje, nasze zwykłe zajęcia podejmowane dla żony, męża, dzieci, braci i sióstr ze wspólnoty. Staramy się Go kontemplować w Jego zwykłej codzienności. Jezus jest naszym Przyjacielem. Przyjaciół, jak wiemy poznaje się w biedzie. Tej ,,biedy” duchowej, czasem też i tej materialnej doświadczaliśmy także. A On?. On zawsze był z nami. Nie opuścił nas kiedy połamani w wyniku samochodowego wypadku wracaliśmy przygnębieni ze szpitala do rodzinnego miasta. Siedział przy łóżku Eli, która po tym wypadku  na drugi dzień odbierając telefon od szefa usłyszała, że właśnie straciła pracę (na marginesie dodamy, iż wówczas jej praca była naszym jedynym źródłem dochodu). Jezus – Towarzysz naszej codzienności był przy nas kiedy straciliśmy naszego trzeciego synka Jasia. Posyłał nie tylko wspaniałych ludzi z pocieszeniem, mądrym krzepiącym słowem, ale Sam bezpośrednio działał. Podczas modlitwy małżeńskiej, pełnej bólu, żalu, zwątpienia dostaliśmy Słowo, że wszystko możemy w Nim, w Tym, który nas umacnia.

Widzimy coraz wyraźniej, że Jezus codziennie szuka nas w naszym Nazarecie. Jest zarówno w rodzinnej modlitwie kiedy modlimy się z dziećmi, ale też w chwilach gdy pociechy chorują, a my nie śpimy kolejną noc. Doświadczyliśmy także Jego troski o nas, o naszą jedność - tę duchową i sakramentalną kiedy przyszły pewnego razu dni ,,posuchy”. Doświadczyliśmy przed laty pewnego zobojętnienia wobec siebie, a pokus aby pójść drogą na skróty nagle pojawiło się sporo. Była szkolna wycieczka, impreza z koleżankami w górach, a w tym samym czasie spotkanie firmowe nad morzem, w luksusowym hotelu z managerami z biura. Na szczęście na palcach pozostały obrączki – znak, przypomnienie, ostatnia deska ratunku i Jego Moc, kiedy udzielił nam łaski przebaczenia sobie nawzajem. To był najtrudniejszy dialog w naszym małżeńskim życiu. Wierzymy, że to zasługa Jezusa, że wówczas nie doszło do zdrady, do rozstania, do zejścia ,,ze szlaku”. On w naszej codzienności jest, walczy i okazuje miłosierdzie. Dlatego wiemy, że warto Go do naszych relacji zapraszać. Uświadomiliśmy sobie, że warto z Nim i ze sobą rozmawiać. Warto też zdobyć się na odwagę i mówić nie tylko o tym co piękne w nich, ale też o tym co trudne i niezrozumiałe. Dobry jest Pan i łaskawy. W naszych modlitwach staramy się w związku z tym prosić o umiejętność dostrzegania i cieszenia się każdym dobrem, które od niego pochodzi. Szykując rano śniadanie dzieciom, zmywając stertę naczyń skutecznie wypełniających zlew czy rozwiązując ,,milion” problemów w pracy mamy większą niż kiedyś świadomość, że Jezus tę ,,zwyczajność” nie tylko wypełnia, ale ją także uświęca. Z drugiej strony nie raz było naszym udziałem odrzucić to Jezusowe zaproszenie. Ale nawet wtedy On, jakby na przekór naszym nieprzyjemnym uczuciom, negatywnym ocenom, jakim poddawaliśmy współmałżonka przychodził i przypominał (czasem delikatnie, czasem jak huragan), że codziennie możemy go spotkać i to Żywego, w sakramentach, w modlitwie, w Jego Słowie, także w kolejnych naszych, właśnie tych rekolekcjach.

Elżbieta i Piotr Ulatowscy.